czwartek, 30 sierpnia 2012
Trzy.
Julia plątała się po całym mieszkaniu bez celu, czekając na Jonathana. Z jednej strony bała się tego wyjścia, a z drugiej cieszyła się tak bardzo, że co chwilę spoglądała przez okno, nie mogąc się doczekać, gdy przyjdzie Jon.
Z ubraniem nie zaszalała zbytnio. Zdawała sobie sprawę, że to zwykłe wyjście ze znajmomym, a nie randka, więc postawiła na dżinsy i t-shirt. Do tego założyła zwykłe tenisówki. Mimo zwykłych ubrań i tak wyglądała bardzo atrakcyjnie, za co odpowiadała jej zgrabna figura i długie nogi.
Julia zrobiła jeszcze kilka okrążeń dookoła pokoju, a gdy po raz kolejny stanęła przy oknie, zobaczyła znajomą postać. Mężczyzna. Miał na sobie ciemną bluzę, a na głowę narzucony kaptur, spod którego było widać opadające na ramiona dredy. Szedł pewnym krokiem, spoglądając na karteczkę. W pewnym momencie podniósł głowę do góry, jakby szukał okna Julii. Widząc to, dziewczyna szybko schowała się. Do okna za to doskoczył Olly, szczekając i radośnie machając ogonem. Gdy kolejny raz, ostrożnie podniosła się, aby zajrzeć przez okno, Jonathana nie było już widać. W tym samym momencie Julia usłyszała dzwonek do drzwi. Zadrżała. Oczywiście pierwszy znalazł się tam Olly, a dopiero potem dziewczyna odważyła sie podejść i otworzyć.
- Cześć. - uśmiechnął się uroczo Jonathan i wyciągnął zza swoich pleców różę, wręczając ją zakłopotanej Julii.
- Cz-cześc.. Dziękuję.. - przyjęła prezent i odwzajemniła uśmiech. Uradowany i zapatrzony w dziewczynę Jon, kątem oka zobaczył, że obserwuje go husky, siedzący między drzwiami, a Julią.
- Twój? - zapytał i przykucnął, aby pogłaskać zwierzę.
- Tak. Wabi sie Olly.
- Bardzo ładnie. Witaj, Olly. - głaskał go, po czym pies podał mu łapę. Jonathan zaśmiał się i spojrzał na równie szczęśliwą Julię. Podniósł się powoli i spojrzał jej głęboko w oczy.
- Może wejdziesz na chwilkę? - zmieniła temat zakłopotana Polka widząc, że sprawa ponownie ma zamiar wymknąć się spod kontroli i zajść za daleko, jak na poziom ich znajomości. Jonathan wyraźnie był zauroczony Julią, a ona nie chciała, aby to wszystko toczyło się tak szybko.
- Jeśli mogę. - powiedział, stale uśmiechając sie do Julii. Ona tak lubiła patrzeć, jak on się uśmiecha, ale czuła, że w tym uśmiechu jest coś nie tak. Czuła, że on próbuje sprawić, aby ona się zakochała, aby była jego.
- Napijesz się czegoś? - Julia nie zapomniała o tradycyjnych formach przyjmowania gości.
- Nie, dziękuję. - odpowiedział, siedząc już na kanapie i drapiąc Olly'ego po brzuchu. Julia poszła do kuchni. Wyjęła z szafki szklankę i nalała sobie wody. Wzięła porządny łyk, i spojrzała w stronę pokoju gościnnego. Patrzała chwilę na wiecznie uśmiechniętego Jonathana i zastanawiała się, czy mu naprawdę nie jest obojętna? Nawet jeśli, to dziewczyna i tak nie ma nic przeciwko, byle tylko nie toczyło się to w takim tempie. W przeciwnym wypadku wszystko może pójść nie tak pięknie, jak to sobie wyobrażała. Jak oboje to sobie wyobrażali. Myśląc o tym, wzięła ostatni łyk i włożyła szklankę do zlewu.
- Idziemy? - zapytała szybko Julia wychodząc z kuchni. Nawet nie zerknęła na siedzącego na kanapie mężczyznę, tylko od razu podeszła do drzwi w celu założenia butów.
- Pewnie, już idziemy. - odpowiedział i natychmiast podążyl za nią. W momencie znaleźli się na dworze.
Spacerowali bardzo długo, bo jakieś 2 godziny. Rozmawiali o... W sumie o niczym ważnym. Julia opowiedziała mu o Olly'm, o poszukiwaniu pracy, o liście od wuja Henryka.. A Jonathan mówił głównie o sytuacjach związanych z zespołem. Wspomniał tylko w kilku zdaniach o swoim dzieciństwie, ale widać było, że nie chce o tym rozmawiać.
Dotarli do niewielkiego budynku. Jon troszkę wyprzedził dziewczynę, aby otworzyć jej bramkę prowadzącą do tego właśnie domu.
- Mieszkasz tu? - zapytała wyraźnie zaciekawiona. W końcu wchodziła do domu wysoko ponadprzeciętnej osoby, a to jest przeżycie tylko do pozazdroszczenia.
- Tak. Jesteś zmęczona? Bo jak nie, to możemy jeszcze trochę pochodzić. Jeśli chcesz oczywiście.
- Nie, nie.. Już się trochę zmęczyłam, lepiej będzie, jeśli usiądziemy. - odpowiedziała, świadoma wszelkich konsekwencji wchodzenia do środka. Ani na chwilę nie przestawała uważać na to, co się dzieje. Przeszła przez nieco zagracony korytarz, prowadzący do całkiem przytulnego, ale sporych rozmiarów salonu. Stała w nim jasna rogówka i nieco ciemniejszy, drewiany stolik, na którym leżało pełno kaset wiedo i dwa piloty.
- Przepraszam za bałagan. - powiedział cicho Jon.
- Nie ma sprawy. Sam widziałeś, że wcale nie mam lepiej. - zaśmiała się dziewczyna, siadając na rogówce i biorąc do ręki jedną z kaset. Trochę podenerwowany, ale starający się to ukryć mężczyzna, usiadł obok Julii i spojrzał na kasetę.
- Dracula. Ta z dziewiędzięsiątego drugiego. - poinformował.
- Już od dłuższego czasu chciałam zobaczyć ten film, ale nie miałam okazji. - spojrzała się na Jonathana.
- Możemy zobaczyć. Chcesz? - zaproponował otwarcie.
- Pewnie, jeśli możemy. - odpowiedziała dwudziesto-dwulatka, wyraźnie się odstresowując. Zaczęła zdawać sobie sprawę, że jego towarzystwo ją pociesza. Przestaje myśleć o wszystkim i skupia się na nim. Zauważyła też, że Jon coraz mniej daje po sobie poznać, że czuje coś do Julii. Chyba zrozumiał, że kiedy tak robił, dziewczyna starała się tego uniknąć i czuła się dziwnie, dlatego sobie odpuścił.
Była godzina 17.20. Oboje siedzieli przed telewizorem i czekali na rozpoczęcie filmu, oglądając początkowe napisy. Było już nieco ciemno, ponieważ trwał nieco chłodny luty, kiedy to słońce zachodzi przed 17.00.
Film opowiadał o księciu Vladzie, który wyrusza na bitwę w obronie Kościoła chrześcijańskiego. Przed zwycięzkim powrotem, jego żona Elizabetta, która została na ten czas w zamku, dostała fałszywą wiadomość o śmierci ukochanego. Dając temu wiarę, popełniła samobójstwo. Książe rozwścieczył się na Boga, tak więc wbił miecz w krzyż i wypił lejącą się z niego krew, zamieniając się tym samym w dziecko nocy. Cztery stólecia później, przechadzając się po ulicach Londynu w młodym wcieleniu, ujrzał kobietę, która była lustrzanym odbiciem jego ukochanej. Vlad od razu się w niej zakochał. Poznał ją, ale ona miała już narzeczonego. W ten sam jednak dzień, wyznał jej miłość. Mina, bo tak miała ona na imię, bała się go, lecz szybko stało się tak, że odwzajemniła jego uczucie. Mimo tego, wyszła za swego narzeczonego, nadal kochając księcia. Pewnego dnia, kiedy mąż jej wraz z kilkoma innymi mężczyznami próbowali pozbyć się niebezpiecznego Vlada Draculi, on pojawił się w jej pokoju. Mina wyznała mu, że chce spędzić z nim całą wieczność, być taka jak on, kochać to co on. Błagała go, żeby zamienił ją w krwiopijne stworzenie, takie jak on. Tak więc wbił jej swe kły w szyję, a następnie skaleczył się w pierś, aby ta wypiła jego krew. Przeszkodzono im jednak i mężczyźni wraz z mężem Miny zaczęli opryskiwać Draculę wodą święconą i strzelać do niego.
Na koniec filmu Dracula zostaje pokonany. Kij wbity w serce zadecydował o jego losie. Mina, klęcząc przy nim, pocałowała go ostatni raz i wiedząc, jak postępuje się z umierającymi wampirami, chwyciła za kij, wbiła go mocniej w ciało ukochanego, i odcięła mu mieczem głowę, robiąc to z ogromnym bólem.
Na ekranie pojawiły się napisy końcowe. Jonathan spojrzał na Julię. Spała. Wziął leżący obok niego koc i okrył nim dziewczynę, po czym nachylił się nad nią i pocałował czule w czoło. Wstając z rogówki, wyłączył telewizor i skierował się w stronę ściany, aby wylączyć światło. Chwycił za poduszkę i położył się na drugiej stronie, pogrążając się w śnie.
***
NAZAJUTRZ
Julia powoli otwarła oczy. Niewyraźne zarysy pokoju przypomniały jej, że nie jest u siebie. Jeszcze na chwilę zamknęła oczy, obracając głowę do poduszki. Zaraz potem podparła ręką głowę i spojrzała na siedzącego na fotelu, przyglądającego się jej Jona.
- Witam panią. Jak się spało? - zapytał, jak zawsze uśmiechnięty.
- Fajnie. - odpowiedziała zmęczonym głosem, odwzajemniając gest. - Która godzina? - zadała pytanie rozglądając się po pokoju w celu znalezienia zegarka.
- Wpół do dziesiątej.
- Co?! - zdziwiła się Julia, podnosząc się i kierując w stronę przedpokoju. - Przepraszam cię, lepiej już pójdę.
Jonathan natychmiast poszedł za nią. Chwycił dziewczynę za przedramię i obrócił do siebie.
- Czemu idziesz? - spytał, kiedy ich twarze dzieliło zaledwie kilka centymetrów. Wpatrywał się w nią jak w obrazek, jednak ona po kilku chwilach odwróciła wzrok.
- Późno już. Nie powinnam w ogóle zostawać u ciebie na noc. To niestosowne. Znamy się bardzo krótki czas. - stwierdziła poważnym, lecz trzęsącym się głosem Julia.
- Ty znowu o tym? Za kogo ty mnie masz? Przecież ci nic nie zrobię, a ty wyglądasz, jakbyś się mnie bała.
Julia ucichła i popatrzała na niego.
- Nie dokończyłaś oglądać filmu, bo zasnęłaś. - powiedział po kilku sekundach. - Chciałabyś dokończyć?
- No... Ok. - przytaknęła po zamyśleniu. Stwierdziła, że Jonathan ma rację. Ona za bardzo się go boi, a widać, że on nie ma złych intencji. Obdarzyła więc go krótkim, ale szczerym uśmiechem i usiadła ponownie na rogówce przyglądając się Jonathanowi, który ponownie załączał film.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz